Gorące info

ul. Słowackiego 8,
58-300 Wałbrzych

telefon
email

Parkomaty i siła prezydenckich argumentów

Blisko cztery lata temu po raz pierwszy podejmowałem temat płatnych miejsc parkingowych w okolicach wałbrzyskich szpitali. Pisałem wówczas, że pobór opłat parkingowych w tym miejscu „to świadectwo bezduszności miejskich władz, wykorzystujących nieszczęście, jakim jest choroba czy wypadek, do ściągania kolejnej daniny od dotkniętych tymi nieszczęściami rodzin. Kto jak kto, ale dr Roman Szełemej wie ile kosztuje choroba.”

W lutym 2016 r. temat podjęli radni Klubu PiS – ja nie byłem wówczas jeszcze ani radnym, ani członkiem PiS-u. W Biurze Rady Miejskiej został złożony projekt uchwały uchylający obowiązek uiszczania opłat za postój w okolicy szpitala „górniczego”. Przewodnicząca Rady Miejskiej dr Maria Romańska nie wszczęła stosownej procedury przewidzianej w Statucie Miasta, co jest ewidentnym jego naruszeniem. Zamiast debaty i głosowania podczas sesji Rady Miejskiej wnioskodawcy otrzymali jedynie odpowiedź od dyrektora Zarządu Dróg, Komunikacji i Utrzymania Miasta, tak jakby projekt uchwały był tylko zapytaniem w sprawie.

Wiosną br. wałbrzyski PiS podjął kolejną próbę rozwiązania tego społecznego problemu. Tym razem wniosek do Rady Miejskiej wraz z kolejnym projektem uchwały w tej sprawie został złożony w oparciu o postanowienia Statutu Miasta Wałbrzycha jako wniosek obywatelski. Wniosek ten poparło swoimi podpisami ponad dwa tysiące mieszkańców Wałbrzycha. Tym razem dość szybko, bo już 21 sierpnia 2018 r. projekt uchwały trafił pod obrady Rady Miejskiej. Do projektu uchwały traktowanej jako „pisowska kiełbasa wyborcza” odniósł się Prezydent R. Szełemej podpisując się pod pismem przygotowanym przez Z-cę Dyr. ZDKiUM Bogusława Rogińskiego. Pan dyrektor pewnie się nie spodziewał, że projekt obywatelski zostanie potraktowany tak „poważnie”, więc zamiast opinii, napisał odpowiedź w stylu pisma przekazanego Przewodniczącej Klubu Radnych PiS Beacie Mucha, a dot. poprzedniego, wspomnianego wyżej, projektu uchwały. Trudno uwierzyć, że Prezydent R. Szełemej przeczytał przed podpisaniem ten „dokument”. Zapytałem o to Prezydenta podczas obrad Rady, ale nie otrzymałem odpowiedzi. A pismo zawiera uwagi nie odnoszące się do uzasadnienia projektu uchwały, przekłamania i zwykłe kłamstwa. Przywołuje się w nim ustawę regulującą zasady stosowania stref płatnego parkowania, tak jakby ustawa ta nakładała na gminy obowiązek stawiania parkomatów, wskazując miejsca ich montażu. Ten niepoważny argument używa się w tym piśmie dwukrotnie. Bzdura! Podobną bzdurą jest stwierdzenie, że strefy płatnego parkowania w okolicach szpitali są „obszarem charakteryzującym się znacznym deficytem miejsc parkingowych”. Autor tekstu być może tam nigdy nie był, ale Prezydent? Przecież w tym szpitalu ciągle nie tylko pracuje, ale wróble ćwierkają nieformalnie nim zarządza. Kolejnym argumentem za pozostawieniem tych parkomatów jest cel: wymuszenie „rotacji” parkujących tam samochodów. Takie myślenie widocznie zakłada, że ludzie tam przebywający przyjechali do szpitali dla przyjemności lub zobaczyć, gdzie pracuje Prezydent Miasta. Wierutnym kłamstwem jest stwierdzenie, że to mieszkańcy wnioskowali o ustawienie parkomatów pod szpitalami oraz to, że parkomaty przy ul. Czerwonego Krzyża i Batorego stoją „od początku lat 90-tych ubiegłego wieku. (…) jest to rozwiązaniem korzystnym dla kierowców”.  Nie prawdziwa jest też informacja, że „w 2017 roku z usługi parkowania w SPP (…) skorzystało 115 666 kierowców”. To, że pobrano z parkomatów tyle biletów nie oznacza, że tylu było tych szczęściarzy mogących za szybą samochodu zostawić parkomatowy bilet. W piśmie tym znalazła się też informacja: „przychód z proponowanych do likwidacji miejsc postojowych w 2017 roku wyniósł 278 924,00 zł.”. O ile prawdziwą informacją jest podana suma złotówek wyciągniętych z kieszeni pacjentów lub osób ich odwiedzających, pozostała treść świadczy, że jej autorzy albo nie analizowali wniosku albo swoim niechlujstwem dali wyraz braku szacunku dla popierających go mieszkańców Wałbrzycha.  Projekt nie zakładał, jak sugerowano w piśmie i to kilkakrotnie „likwidacji miejsc postojowych”, a jedynie zniesienia strefy płatnego parkowania. A to jest różnica!

Do moich uwag dot. omówionego wyżej pisma odniósł się dyr. Rogiński. „Odniósł” nie jest tu adekwatnym określeniem. Najpierw wyraził swoje ogromne zdziwienie, że radni PiS formułują taki projekt uchwały. Potem mówił o wspomnianej w piśmie ustawie, o niewykorzystanej możliwości określenia wyższych stawek za parkowanie (łaskawca!), o nowoczesnym przystanku autobusowym i stratach gminy w przypadku wypowiedzenia umowy właścicielowi parkomatów. Uświadomił też radnym, że są już na świecie metropolie, gdzie myśli się o zupełnym wyeliminowaniu ruchu kołowego z ich centrum. Tylko, że Wałbrzych to nie Rzym, a szpitale, szczególnie ten przy Sokołowskiego, to nie Watykan leżący centrum miasta. 

Natomiast Przewodnicząca Rady, pracująca w tym samym szpitalu co Prezydent, sprawiała wrażenie jakby nie wiedziała czego dotyczy projekt uchwały. Mówiła o problemach pracowników z zaparkowaniem pojazdów na terenie szpitala. To jest akurat prawda i problem. Ale projekt dotyczył parkingów zewnętrznych, a nie leżących na terenie szpitala. Na tych drugich, pacjent planujący nawet dłuższy pobyt może za 4 zł parkować cały dzień, a nawet dłużej. Wyraźnie pani doktor nie rozumiała, że przyjęcie przez Radę tej uchwały rozwiązałoby też i ten pracowniczy problem.  Zabrał głos i Prezydent. Przekonywał,  i jak zawsze przekonał większość radnych, że wymuszona przez parkomaty rotacja pojazdów pod szpitalami służy ochronie czystego powietrza (!). Po tym głosie wynik głosowania był już jasny. Trójka obecnych na posiedzeniu Rady Radnych PiS głosowało za uchwałą, siedemnastu karnie przeciw i jeden (co było całkowitym zaskoczeniem) wstrzymał się. Rozwiązanie tego społecznego problemu jest obecnie uzależnione od pamięci mieszkańców, szczególnie w dniu wyborów do władz miasta. A one tuż tuż.  

Jerzy Langer

Radny Rady Miejskiej Wałbrzycha